19 sierpnia 2024

Modeling

Nasza Lusia kochana marniutka, chudziutka, ale wciąż jest dawną Lusią, znaną z niekonwencjonalnych póz.

Czasami staram się jej dorównać, ale… wyglądam przy niej jak niezgrabny klocek

Przynajmniej synchronicznie 😉


Zostań z nami Lusiu jak najdłużej 😊

11 sierpnia 2024

Goście

Pojawili się na działce. Ważka, kiedyś zwiastowała jesień. Uwielbiał na nie polować Lucek i jego braciszkowie. To wiem z rodzinnych przekazów.

Nawiedził też działkę kot Ciekawski. Podobno często tu zagląda. Przebiegnie całą wzdłuż i wszerz, po czym wraca do siebie, gdziekolwiek mieszka. Choć ostatnio zajrzał nawet do domku.

A my w domu, który może i wygląda jak więzienie, ale to dla naszego bezpieczeństwa,

też mamy gościa. A właściwie prawie domownika.

Niespodziewanie w naszym życiu pojawił się… Dziadek (tak się kazał nazywać). Miał kiedyś kotkę Niteczkę, którą bardzo kochał, ale zachorowała i odeszła za tęczowy most. Wciąż za nią tęskni.

Nie mówię, że pokochał, ale bardzo polubił nas. A my go wprost uwielbiamy. Czekamy z utęsknieniem na jego czuły dotyk, czesanko i mizianko.

Dziadku, zapraszamy, przychodź jak najczęściej 😊

25 lipca 2024

LATO

Upały nas dobiły, choć jako koty lubimy się wygrzewać.

Do domu przytargali jakieś dziwne urządzenie, podobno chłodzące, ale nam się wcale nie podoba.

To już wolimy się ze sobą naparzać.

Porządkowanie działki też idzie jak krew z nosa. Czyli po kawałku. Ostatnio odbyła się akcja „Ratujemy porzeczki”, bo zarosły niczym dziki busz. Brawo Matka!

Może poszłoby szybciej, gdybyśmy tam były, a może nie… Działki się zmieniły, koty coraz nie milej widziane, za to piszczące dzieciaki i owszem. Nowe zastępuje stare, niby rzecz naturalna, ale jak się patrzy na takie pobojowisko, żal ściska. To była nasza zaprzyjaźniona działka w sąsiedztwie, bardzo lubiłyśmy i ją, i tamtejszych ludzi. Jak tylko się pojawiali, biegłyśmy w gościnę.

Ale cóż. My też mamy fajną. I choć pewnie już nigdy na nią nie pojedziemy, bacznie (z domu) wszystko śledzimy. Telepatycznie, bo my KOTY mamy nadprzyrodzone zmysły.


08 czerwca 2024

7. rocznica

 To już siedem lat, jak nie żyje nasza Pierwsza Mama.


Kochamy. Pamiętamy.

 
Te róże posadziła i do tej pory pięknie kwitną. Dziękujemy za to, że byłaś.
Tosia i Lusia

19 maja 2024

Zbliża się lato

Czy nas cieszy ta wiadomość? Ano niekoniecznie. Zapadła decyzja – zostajemy w domu. Ja co prawda jestem zdrowa, ale już niemłoda, chyba też utyłam zanadto na Lusinej diecie, którą chcąc nie chcąc stosuję i ja. Dziwne, ja przytyłam, a Lusia nadal chudziutka. Pół dawnej kotki zostało .

Musi systematycznie brać lekarstwa, co w warunkach działkowych byłoby mocno utrudnione, o ile w ogóle możliwe. Poza tym jakże by to miało być? Rozdzielić nas???

A zatem nasza codzienność wygląda teraz tak.

Na działkę mamy jednak baczenie. Słuchamy relacji, oglądamy zdjęcia. Zaniedbana w zeszłym sezonie powoli się zmienia. Z naciskiem na „powoli” 😉

Podziwiamy stałych bywalców naszej fosy – kolorowe mandarynki.
I wiosenną roślinność.


Mamy też straty. „Choinkowa” jabłonka uschła/zmarzła? Ta wiadomość najbardziej nas zmartwiła.

Z dobrych wiadomości: kolejny już rok wiją sobie u nas gniazda muchołówki i znów będą małe 😊




30 marca 2024

Wesołego Alleluja!

Czytelnikom życzymy pięknej pogody na zewnątrz i wewnątrz.

Futrzakom życzymy smakowitych kąsków. A nuż się uda coś podprowadzić z tradycyjnej święconki? Zdaje się, że jest tam nawet kiełbaska.

U nas obowiązkowo też tradycyjna jajeczna „choinka”, 
tyle że ja już na nią nie wskoczę jak za młodych lat Ale popatrzeć lubię.
Kto do owsa, kto do wielkanocnej babki. Mnie ta babka coś za bardzo nie leży.

Ale wreszcie dorwałam się do zielonego 😊

 A kuku!

PS Nasze badania wyszły dobrze, ale… Lusia znów schudła, ja nabawiłam się infekcji ucha. No nic, na razie się nie dajemy. Słoneczne promienie lekarstwem na wszystko 😊


20 marca 2024

Wiosna!!!

Dziś początek astronomicznej, jutro – kalendarzowej. Jak zwał, tak zwał, oznaki już widać. I na działce,

i w domu.

Pierwszy tulipan trochę rachityczny, ale jest!

Do fosy przybyły kaczki mandarynki.

Sikorki jeszcze się raczą zimową karmą.


A nam – wyobraźcie sobie – zafundowano wiosenny przegląd zdrowotności. Idziemy na badanie krwi, obydwie. Czy to oznacza, że jeśli wypadnie pomyślnie, w tym roku pojedziemy na „wakacje”? Kto wie… Trzymajcie kciuki.