10 marca 2026

Człowiek w pustym mieszkaniu

Umrzeć – tego się nie robi człowiekowi.

Bo co ma począć człowiek

w pustym mieszkaniu.

Parafrazując piękny wiersz Wisławy Szymborskiej znany wszystkim kociarzom.

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć – tego się nie robi kotu.

Bo co ma począć kot

w pustym mieszkaniu.

Wdrapywać się na ściany.

Ocierać między meblami.

Nic niby tu nie zmienione,

a jednak pozamieniane.

Niby nie przesunięte,

a jednak porozsuwane.

I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,

ale to nie te.

Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,

także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna

w swojej zwykłej porze.

Coś się tu nie odbywa

jak powinno.

Ktoś tutaj był i był,

a potem nagle zniknął

i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.

Przez półki przebiegło.

Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.

Nawet złamało zakaz

i rozrzuciło papiery.

Co więcej jest do zrobienia.

Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,

niech no się pokaże.

Już on się dowie,

że tak z kotem nie można.

Będzie się szło w jego stronę

jakby się wcale nie chciało,

pomalutku,

na bardzo obrażonych łapach.

O żadnych skoków pisków na początek.

Tosiu i Lusiu, na szczęście was nie dotknął taki los, bo człowiek był z wami do końca. A teraz został sam i będzie bardzo tęsknił. Do zobaczenia.

02 marca 2026

Do zobaczenia

„Wagabunda” ma rację. Nie żegnamy się. Spotkamy się – prędzej czy później – w tym drugim (lepszym?) świecie.

Do zobaczenia dziadku Kajtku.

Do zobaczenia wujaszku Rudy.

Do zobaczenia działkowa Misiu – mamo Lucka.

Do zobaczenia Maćku „buncolu”.

Do zobaczenia Lucku i twoja ludzka Pierwsza Mamo.

Do zobaczenia ciociu Maggie.

Do zobaczenia Lusiu.


D

27 lutego 2026

Żegnaj Lusiu

 

Odeszła moja wierna przyjaciółka. 

Bezstresowa i luzacka. Pełna niekonwencjonalnych pomysłów.

Luśka, ja ci zawsze tej fantazji zazdrościłam i właśnie dlatego nie raz walnęłam cię w łeb. Ale wiedz, że bardzo cię kochałam.

Spędziłyśmy razem kilkanaście lat – w domu i na działce. Ten czas na działce był najfajniejszy.

Słońce i wolność

roślinność (kocimiętka konkretnie)

popołudniowe drzemki w koszyku

wspólne posiłki na tarasie

wspólne wylegiwanie.

Wiem, że bardzo chciałaś żyć. Mimo choroby, z którą tak dzielnie walczyłaś. Byłam przy tobie.

Ostatnia nadzieja, jaka się pojawiła, szybko zgasła. Towarzyszyłam ci w tej nierównej walce, której nie można było wygrać, do końca.

Zostałam sama. Smutna i wściekła na zły los. 

Będę za tobą tęskniła. I nigdy cię nie zapomnę.

Tosia

17 lutego 2026

Dzień Kota

 Hej, pamiętacie? Dziś Światowy Dzień Kota.

Z tej okazji nasze przesłanie do człowieka. Dodam jeszcze: KOCHAJ.

My spędzamy w ciepełku, w pobliżu termoforka.

Albo i bez – byle razem.

Gorzej mają koty działkowe, ale też chodzą dwójkami i grzeją się nawzajem. Poza tym w kupie raźniej.

Wszystkim kotom świata – tym domowym i tym wolno żyjącym – życzymy ciepła i miłości, a przede wszystkim troskliwych opiekunów. My KOTY potrafimy się odwdzięczyć… naszym wdziękiem 😉.

21 stycznia 2026

Zima trzyma

I podobno jeszcze się nie kończy. Takich krajobrazów nie było u nas od kilkunastu lat. Zimowo, puchowo, często słonecznie i przepięknie 😊

Tak jest w lesie.



I na działce.

Koty działkowe dzielnie trwają, karmią je dobrzy ludzie, a z resztą muszą sobie radzić same. Jak widać, całkiem nieźle im to idzie.

Gorzej z sarenkami, które przeskoczyć ogrodzenie potrafią, ale już z powrotem do lasu mają problem. Jakoś sobie jednak radzą. Buszują po działkach, ich śladów jest mnóstwo.

A my koty domowe… też dajemy radę. Lusia ma wielką wolę życia na przekór chorobie i jeszcze wdzięcznie (choć trochę smutno) zapozować potrafi.

Ja zaś mam za sobą przeżycia nazwijmy to natury chirurgicznej. Straciłam większość swoich pięknych ząbków perełek ☹ Widać jednak takimi perełkami jak myślałam nie były, skoro wyrwali. W proteście zaraz po powrocie od weta rzuciłam się do chrupek. I poległam z nosem w misce. Ale spoko, już doszłam do siebie.


02 stycznia 2026

Noworocznie

Życzymy wszystkim dobrego, lepszego, jak najlepszego roku.

Zaczął się z zimowym przytupem, więc nieco poprawił nam humory. Co śnieg, to śnieg. Do białego puchu zawsze miałyśmy sentyment, mimo że w tym czasie zazwyczaj byłyśmy w miejskim domu. Misia (Lucka kocia mama) mogłaby coś na ten temat powiedzieć. Przetrwała niejedną prawdziwą zimę na działkach. Dawno to było…

A dziś rudy metalowy kot dedykowany jej pamięci też zakopany w śniegu.

Ogólnie nasz działkowy krajobraz tak teraz wygląda.

Najpiękniejsza trawa bardziej przypomina naleśnik.

Ja może i trochę tęsknię za naturą, ale Luśka ma totalnie wywalone. Najbardziej interesują ją prezenty.