02 marca 2026

Do zobaczenia

„Wagabunda” ma rację. Nie żegnamy się. Spotkamy się – prędzej czy później – w tym drugim (lepszym?) świecie.

Do zobaczenia dziadku Kajtku.

Do zobaczenia wujaszku Rudy.

Do zobaczenia działkowa Misiu – mamo Lucka.

Do zobaczenia Maćku „buncolu”.

Do zobaczenia Lucku i twoja ludzka Pierwsza Mamo.

Do zobaczenia ciociu Maggie.

Do zobaczenia Lusiu.


D

2 komentarze:

  1. Bo tak jest. Wiem to! Ta świadomość sprawia, że każdą taką stratę jest w jakiś sposób łatwiejsza do zniesienia (jakkolwiek to zabrzmi).
    Kociarz

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy03 marca

    Teraz jest ciężko. Nie dochodzi to do mojej świadomości i wiem, że długo niedam sobie, rady przyjść z tym do porządku dziennego ( przechodziłem to wiele razy). Kochanie ot tak, nie przechodzi wraz ze śmiercią. Myślałem że warto by było zaprzyjaźnić się z kostuchą, ta k często ją widziałem. Ale nie. Ona zawsze oszukuje, nigdy nie dotrzymuje słowa. Najpierw daje nadzieję i już myślisz, że to ten moment, żeby się z nią zbratać, ona wtedy wywija ci taki numer. Po cichu, niby, że to nie ona tylko weterynarz, śmiejąc się zapewne i zacierając ręce, cieszy się i myśli " znowu udało mi się kogoś oszukać". A mnie na pocieszenie zostaje wierzyć, że ty Lusiu biegasz już z Nitką i pewnie podkradasz z tamtejszej spiżarki, twoją ulubioną polędwiczkę. To nic że słona, to nic że pełna konserwantów, ale smakuje. Teraz już można, teraz już nie szkodzi, nikt już ci nie zabroni. A ja zostaję z myślą, że niedługo też do was dołączę. Ps. Nie będę nosił do wet., nie będę dawał tabletek, kropli i wszstkiego tego świństwa. Czekajcie na mnie . .... Możecie nawet być niegrzeczne, ale tylko trochę. Twój dziadek.

    OdpowiedzUsuń