Życzymy wszystkim dobrego, lepszego, jak najlepszego roku.
Zaczął się z zimowym przytupem, więc nieco poprawił nam humory. Co śnieg, to śnieg. Do białego puchu zawsze miałyśmy sentyment, mimo że w tym czasie zazwyczaj byłyśmy w miejskim domu. Misia (Lucka kocia mama) mogłaby coś na ten temat powiedzieć. Przetrwała niejedną prawdziwą zimę na działkach. Dawno to było…
A dziś rudy metalowy kot dedykowany jej pamięci też zakopany w śniegu.
Ogólnie nasz działkowy krajobraz tak teraz wygląda.
Najpiękniejsza trawa bardziej przypomina naleśnik.
Ja może i trochę tęsknię za naturą, ale Luśka ma totalnie wywalone. Najbardziej interesują ją prezenty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz