21 stycznia 2026

Zima trzyma

I podobno jeszcze się nie kończy. Takich krajobrazów nie było u nas od kilkunastu lat. Zimowo, puchowo, często słonecznie i przepięknie 😊

Tak jest w lesie.



I na działce.

Koty działkowe dzielnie trwają, karmią je dobrzy ludzie, a z resztą muszą sobie radzić same. Jak widać, całkiem nieźle im to idzie.

Gorzej z sarenkami, które przeskoczyć ogrodzenie potrafią, ale już z powrotem do lasu mają problem. Jakoś sobie jednak radzą. Buszują po działkach, ich śladów jest mnóstwo.

A my koty domowe… też dajemy radę. Lusia ma wielką wolę życia na przekór chorobie i jeszcze wdzięcznie (choć trochę smutno) zapozować potrafi.

Ja zaś mam za sobą przeżycia nazwijmy to natury chirurgicznej. Straciłam większość swoich pięknych ząbków perełek Widać jednak takimi perełkami jak myślałam nie były, skoro wyrwali. W proteście zaraz po powrocie od weta rzuciłam się do chrupek. I poległam z nosem w misce. Ale spoko, już doszłam do siebie.


02 stycznia 2026

Noworocznie

Życzymy wszystkim dobrego, lepszego, jak najlepszego roku.

Zaczął się z zimowym przytupem, więc nieco poprawił nam humory. Co śnieg, to śnieg. Do białego puchu zawsze miałyśmy sentyment, mimo że w tym czasie zazwyczaj byłyśmy w miejskim domu. Misia (Lucka kocia mama) mogłaby coś na ten temat powiedzieć. Przetrwała niejedną prawdziwą zimę na działkach. Dawno to było…

A dziś rudy metalowy kot dedykowany jej pamięci też zakopany w śniegu.

Ogólnie nasz działkowy krajobraz tak teraz wygląda.

Najpiękniejsza trawa bardziej przypomina naleśnik.

Ja może i trochę tęsknię za naturą, ale Luśka ma totalnie wywalone. Najbardziej interesują ją prezenty.


25 grudnia 2025

Świątecznie

Nie mamy zbyt dobrej formy na te święta. Sami zobaczcie – obie wyglądamy jak wypłosze. W dodatku ja pobieram krople do ucha, a Luśka wciąż chudnie

Ale żeby tradycji stało się zadość, przybył do nas coroczny gość. Tym razem wystąpił w dość niecodziennym towarzystwie.😊

I przyniósł nam prezenty. Niestety, żadnych smakołyków, bo u nas… dieta

Wszystkiego Wam świątecznego!!!



06 grudnia 2025

Mikołajki

Phi, przereklamowane. My oczywiście spędziłyśmy po swojemu.

Luśka tylko postanowiła z tej okazji coś dobrego uwarzyć i właśnie próbuje.

Ale moim zdaniem kucharka z niej marna, a mi… po prostu się nie chce. Najbardziej lubię się wylegiwać albo grzać na kaloryferku.

Tymczasem na działce celebrują. Jak co roku przybyły mikołaje

i inne ozdóbki.

Przybyły też pierwsze sikorki na świąteczną wyżerkę. 

Gdy nadejdą mrozy, będzie ich więcej. Jak na razie prawdziwą zimę mieliśmy jednodniową.



03 listopada 2025

Listopadowo

 Najpierw był Halloween. W domu

i na działce.

Potem – symbolicznie – światełko dla wszystkich, którzy odeszli i których zachowaliśmy w pamięci.

My jak zwykle wszystkie te atrakcje i tradycje przespałyśmy.

Bardzo żałujemy, że nie ma nas na działce. Tam jest fajne (i przystojne) towarzystwo.

Ja bym pogoniła, ale Lusia pewnie by się zaprzyjaźniła.

I w ogóle się dzieje. Rozpanoszyły się dziki. I w pobliskim lasku,

i na działkach. Podeszły też pod naszą, ale na szczęście mamy solidną zaporę.

Najpiękniejsza trawa już przybrała zimowe barwy i powiewa siwymi pióropuszami.

A po jesiennej burzy nad bemowskim lasem pojawiła się tęcza – symbol nadziei na lepszą przyszłość. I tego się trzymajmy 😊


23 września 2025

Pierwszy dzień jesieni

No proszę, a dopiero co był pierwszy dzień lata. Czy to czas przyspieszył, czy tylko nam, starym kotom (i ludziom), tak się wydaje?

Na działce kwitną ostatnie róże.

My też kwitniemy, tyle że w domu.

Nasza najpiękniejsza trawa ma już pióropusze, tylko patrzeć, jak osiwieją na zimę.

Bujnie rozrosły się jesienne marcinki.

Na działkach człowiek podkarmia tamtejsze koty, trzeba dbać nie tylko o domowe.

Kaczki też upominają się o swoje.

I tak toczy się życie… Byle zdrowie wszystkim dopisało.